środa, 17 sierpnia 2016

Rozdział I

Piękny wieczór, wiatr delikatnie smagał policzki i rozwiewał włosy biegnącej ścieżkami parku Amandy. słońce powoli chyliło sie ku zachodowi. W glowie kobiety wirowały myśli: plan jutrzejszego dnia, plany lekcji, zadania domowe, zakupy, obiady... Amanda nie potrafiła tego wszystkiego zostawić w domu i biec z pustą glową, pewnie dlatego tak trudno jej sie zmobilizowac do treningu. Założyła sobie jednak, że da radę, że w końcu zacznie wyglądac tak jak tego pragnie, że w końcu uda jej sie wcisnać tę sukienkę, którą nosiła, zanim jej życie nabrało tępa pociągu pospiesznego, który zatrzymuje sie tylko na glównych stacjach.
Amanda nie lubiła treningów w parku, było tu za duzo ludzi, miala wrażenie, że wszyscy się za mnią oglądają, oceniają każdą wolno latającą fałdę i komentują dodatkowe kilogramy. Wolała biegać po lesie, niestety dziś wszystko poszło nie tak, najpierw okazało się, że musi dłużej zostać w pracy, potem leciała pędem po dzieci. Na obiad z braku czasu zmuszona było zrobic pierogi z paczki, a to kolidowało z jej zalożeniami dietetycznymi i mocno wpłynęło na jej dzisiejsze samopoczucie. Nastepnie zajęcia dodatkowe, korki drogowe, Marek spóźniony na kolacje zarówno przez korki, jak i przez zasiedzenie w pracy. Wszystko to spowodowało, że Amanda wyszła z domu jak już slońce było bardzo nisko i bieganie po lesie, mimo, że na pewno bardzo przyjemne mogło się skończyć spotkaniem z dzikami, albo i gorzej ... z ludźmi.
Alejki parku zalewało swiatło delikatnie świecących latarni, Amanda liczyła je biegnąc. Za wszelką ceną starała się odsunąć od siebie myśli związane z codziennym kieratem, uspokoić oddech, zgrać go z  nogami rytmicznie uderzającymi o ścieżkę, oddać się treningowi od początku do końca, niestety daremnie. Ma jeszcze do napisania referat i prezentację na sobotnie zajęcia ze studentami. To będzie długi wieczór.
Amandę z Markiem łączyło doslownie wszystko, od zainteresowań zawodowych, przez zamiłowanie do dobrego jedzenia i smacznego alkoholu, wycieczek w góry, seriali komediowych, po umiejętność nie wchodzenia sobie w drogę, gdy mieli potrzebę pobyc sami. Mieli też troje cudownych dzieci, które kochali nade wszystko i którym starali się zapewnić wszystko to, czego im w dzieciństwie brakowało.
Półgodzinne bieganie zmęczyło Amandę bardziej niż się tego spodziewała, długa przerwa w treningach i nienajlepsza dyspozycja kobiety dały o sobie znać i trening zakończył sie nieco szybciej. Jej wcześniejszy powrót do domu zaskoczył Marka.
-Kochanie, wszystko w porządku, coś się stało? - zapytał widząc w drzwiach wejściowych swoją żonę - Nie wyglądasz najlepiej
- To chyba nie najlepszy dzień na bieganie dla mnie. Idę pod prysznic, potem wezmę się z prezentację, nie masz nic przeciwko? - dodala Amanda. Nie znała wieczornych planów Marka, a ponieważ rzadko mieli czas tylko dla siebie, to celebrowali te krótkie chwile.
- W porządku, Ty zrobisz prazentację, ja poszukam w necie prezentu dla mamy. Masz ochotę na drinka?
Tak zadane pytanie zazwyczaj spotykało się z przytaknięciem, a potem z wyrzutami sumienia, ale dziś Amanda postanowiła nie ulegać i mimo ogromnego zmęczenia fizycznego i psychocznego poprosiła o szklanke wody gazowanej i poszła do łazienki. Schlodziła się trochę letnim prysznicem, ubrala w piżamę i zasiadła na kanapie z laptopem na kolanach.
- Dzieciaki śpią? -zapytała
- Tak, byli zmęczeni.
Zanim Amanda wyszła do parku zdązyła jeszcze pomóc calej trójce w lekcjach. Dzieciaki mimo zajęć do póżna miały kilka zadań domowych do zrobienia, a odrabianie ich z mamą lub tatą było ich popołudniowym rytuałem. Starali się, by była to trochę nauka, trochę zabawa i traktowali ten czas jako czas spędzony z rodziną. Potem pakowanie, wspólna kolacja, łazienka, czytanie bajek i o godzinie dwudziestej każde z dzieci było w swoim łóźku ze swoją książką. Najmłodszy smyk najczęściej zasypiał podczas wieczornego czytania, starsze dzieci zarażone przez rodziców pasją czytania zapadały się w świat ksiażkowych bohaterów.
To był ten moment, kiedy Marek i Amanda spotykali się na kanapie w salonie i w towarzystwie comedy central